Rafał Szymborski, luty 2026
Modyfikacje ciała w postaci piercingu, tatuaży, czy skaryfikacji , implikują z reguły bardzo szybką i wyraźną polaryzację przestrzeni społecznej. Dzięki nim nie tylko demonstrujemy naszą aksjologię, to jak chcemy postrzegać siebie i jak chcemy być postrzegani, ale również kreując pełne ambiwalencji napięcie ,zmuszamy jednostki wchodzące z nami w interakcję do wręcz natychmiastowego określenia swej postawy wobec nas. Może ona być przyjazna, bądź wroga, ale może być również pełna badawczej ekscytacji . Może przejawiać ją istota ,którą do siebie ściągnęliśmy( celowo, bądź nieświadomie). Jakiego rodzaju klaryfikację przynosi więc zaangażowanie w BDSM ? Otóż BDSM implikuje konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie :” Czego tak naprawdę pragnę w głębii duszy i czy potrafię o tym rozmawiać z drugim człowiekiem?”
Pamiętam pewien epizod z okresu, gdy miałem 21-22 lata i spacerując po Warszawie znalazłem na ziemii ulotkę z agencji towarzyskiej. Była opatrzona napisem:” Pończoszki , Szpileczki”, oraz koherentną z tymi słowami fotografią. Moje serce zadrżało…! Był to impuls, który w sposób silny, ale niewidoczny dla innych ,uświadomił mi to czego pragnę i potrzebuję. Ta „szpileczka w serce” poinformowała moją świadomość , że na ten moment trudno mi by było na ten temat rozmawiać nawet z prostytutkami… Wstydziłem się….
Dzisiaj dokonuję tej autoanalizy , będąc głęboko przeświadczonym, że czynię to po indywiduacji, którą nazwałem „egzystencjalnym oświeceniem” i której się spodziewałem między 42 a 45 rokiem życia. W perspektywie astrologicznej wyrażona ona została wejściem progresywnego Merkurego w ruch prosty i przejście przez pozycję natalną, oraz przejściem progresywnego Słońca przez koniunkcję Marsa i Urana w Skorpionie domu 8, przy jednoczesnej asyście Urana tranzytowego, tworzącego opozycję wobec tego układu. Indywiduację definiowałbym w swoim wypadku, jako całkowite (oczywiście biorę pod uwagę na ile ono może być całkowite w perspektywie jungowskiej) i satysfakcjonujące samopoznanie, skorelowane ze świadomością implikacji społecznych z niej wynikających. Warto , by tutaj przytoczyć słowa A.Crowleya, który mówił, że inicjacja jest wewnętrzną podróżą,a Jaźń nagromadzeniem wszelkich rzeczy. Moje Słońce progresywne weszło już w dom 9 ,a więc konsekwencją pasma moich inicjacyjnych walk w Labiryncie Minotaura, jest zdolność nie tylko formułowania idei, podczas nich odkrytych i zrodzonych, ale również ich ekspresji i propagowania. Gdybym jeszcze raz zapytał siebie, czy naprawdę poznałem siebie, ponownie powtórzyłbym swe własne słowa , że „poznać kogoś naprawdę, to poznać jego pragnienia”. Tak- czuję bardzo wyraźnie to miejsce, gdzie zakotwiczony jest Hadith mojej tożsamości! Czuję też bardzo wyraźnie , że pragnę akceptacji w obszarze tego wszystkiego, czego pragnę najbardziej. Czy boję się o tym rozmawiać? Absolutnie nie , nawet mimo ryzyka , jakie się z tym wiąże, nie czuję cienia lęku! Jestem jak samogłoska „O”, opisywana , jako „Tajemne Oko” , w crowley’owskich rozważaniach o Formule FIAOF 93!
Skąd się bierze w człowieku owa wzruszająca potrzeba zwiększania własnej wartości, specyficzna akumulacja jej oznak ??? Nie da się zaprzeczyć , że pragniemy być dla innych fascynujący, atrakcyjni , cenni! Ten niezaprzeczalny fakt jest wyjaśnieniem popularności praktyk modyfikacji ciała ,takich jak piercing, czy tatuaż, praktykowanych od zarania dziejów, aż po czasy współczesne. Czy one są skuteczne i czy podnoszą wartość człowieka? Chyba tak, skoro stale ich potrzebujemy i nadal sprawdzamy czy działają. Co to jednak znaczy posiadać dla kogoś wartość ???
Eony temu zapragnąłeś indywidualcji i poszukując jej wszedłeś do Labiryntu Minoaura, ale też patrzyłeś w oblicze Venus, widniejące gdzieś na peryferiach, gdzieś w tle…Dotknąłeś Czarnego Sześciokata w Czerwopnym Tulipanie! Wygrałeś, poznałeś siebie, ale znowu pytasz : „Co to znaczy stanowić dla kogoś wartość ?!?!? Wygrałeś , poznałeś siebie, ale znowu,-…co na to Venus?!?!?



