Czy jestem anarchistą?

Rafał Szymborski, 2025

„ Każdy mężczyna i każda kobieta jest gwiazdą”(Liber Legis)

Niechaj to wyznanie będzie jadem indyjskiej kobry, szerszeniowatym żądłem i piłkowanym zębem żarłacza tygrysiego, tnącym skórę pustych sloganów, pod którym chronią się mięśnie hipokryzji i tłuszcz nieznośnej iluzji!

Spoglądając na zjawisko ,określane jako anarchia( czy anarchizm) z perspektywy astrologicznej, stwierdzamy ,że  jest ono związane z energią znaku Wodnika. Znakiem przeciwnym, a więc reprezentującym królewską godność i tron jest Lew. W moim kosmogramie są aktywne oba te znaki. Pewien astrolog-jasnowidz wiąże moje poprzednie inkarnacyjne losy z piractwem, które z Wodnikiem i anarchią trudno nie kojarzyć. Położenie Zachodzących Węzłów Księżycowych w Wodniku wyraźnie wskazywałoby tutaj na duże uzasadnienie dla słuszności snucia takiej wizji. Węzły Wschodzące (17st18min Lwa) ukazują moją przyszłość i kierunek progresu rozwojowego w zaskakujący dla wielu sposób, bowiem moja tożsamość ma tutaj wyłaniać się jako władca! Ascendent horoskopu jest w Wodniku i chyba najcelniejszym ujęciem mej tożsamości , byłoby tutaj stwierdzenie,że skoro w wieku kilkunastu lat, gdy zadałem sobie pytanie :” Co to jest kontrkultura?” ,- to nie ma wątpliwości ,że jestem niepodważalnie żywym jej wcieleniem! Kwadratura Urana ( 23st11 min Skorpiona) do Osi Asc-Dsc , połączonego ścisłą koniunkcją z Marsem , przy asyście 8-domowego Merkurego(03st18 min Skorpiona) wskazuje ,że niezwykle istotną rolę w mym rozwoju , jako reprezentanta kontrkultury odgrywała będzie ekscytująca gotowość do rzucania wyzwania sobie i i światu zewnętrznemu. I takim wyzwaniem jest to oto wyznanie!

Już na wstępie mógę się spotkać z atakami wielu anarchistów, kwestionujących zasadność mojego odwoływania się do astrologii. Ja w tym momencie już oto „stanę okoniem” i zapytam :” Co to za wolność i co to za anarchia, która ma określać w jaki sposób mają płynąć moje myśli i czym ja mam się inspirować?!?”. Stanowczo i z wielką wrogością odpowiadam na wszelkie próby ideologicznych weryfikacji, czy kompromitowania mnie poprzez określanie  mianem  fałszywego anarchisty. Nie ma w ogóle we mnie woli , by spełniać tutaj czyjeś oczekiwania, zresztą formułowanie w stosunku do mnie takich oskarżeń, czy opinii, traktuję jako próbę zawłaszczenia i kontrolowania mej tożsamości!

Moja kontrkulturowa tożsamość wyrastała gdzieś z głębii, bardzo autonomicznie, a dużą rolę w jej rozowju odgrywała fascynacja ludami tubylczymi, czy  też pragnienie, aby wnieść jakiś wkład w walkę o ich wolność. Do 20-tego roku życia nie miałem jakiegokolwiek znaczącego kontaktu z subkulturą, która mogłaby na mnie wpływać, a ponadto do 20 roku życia nie słuchałem muzyki, która jest potężnym nośnikiem alternatywnych/buntowniczych  treści. Zmieniło się to w 20 roku życia, gdy zacząłem w warunkach olbrzymiego napięcia psychicznego szukać dla siebie partnerki . Moje szczególne zainteresowanie wzbudziły wtedy punkówy w obrożach. Interesowały mnie nie tylko dlatego ,że ich wygląd i zachowanie budziły we mnie silny pociąg i fascynację, ale również dlatego ,że osoba w tak potężnym stopniu odrębna i nie pasująca do standardów społecznych ,byłem po prostu zmuszony szukać kogoś bliskiego dla siebie gdzieś na peryferiach kultury. Kontakty z tego typu kobietami rzeczywiście pojawiły się w charakterystyczny dla mnie sposób, a mianowicie w wyniku aktów spontanicznej zaczepki na ulicy. Ich przebieg wcale nie okazał się łatwy , ponieważ  ze swoją bardzo szeroką paletą zainteresowań , skłonnością do stawiania sobie wyzwań intelektualnych, nie koniecznie bywałem przez nie zrozumiany i oceniony, tak jak bym tego pragnął. Kontakt z nimi uświadomił mi jeszcze bardziej swą dysharmoniczną odmienność i implikowaną przez nią egzystencjalną cenę. Manifestował tutaj się wyraźnie dramatyzm mojej Venus we Lwie(27st18 min Lwa) , położonej w Dsc, w kwadraturze z Marsem i Uranem. Czyli charakter kontaktu z nimi świadczył o tym,że interesują mnie one same , a nie ścisłe identyfikowanie się punkowym rozumieniem anarchii. Nie dającym się zakwestionować faktem jest to,że do anarcho-punków zbliżała mnie bardzo moja fascynacja ludami tuylczymi, której efektem de facto była silna wrogość wobec rasizmu.

Z powyższych wątków wynika,że moja kontrkulturowa tożsamość była od samego początku złożona, głęboka, trudna do zdefinowania, nie mieszcząca się w żadnych sztywnych modelach. Nie było więc przypadkiem,że bardzo zainspirowała mnie postać Genesisa P.Orridge’a, który miał początkowo wiele wspólnego z ruchem hippisowskim, by w trakcie swej zaskakującej ewolucji stać się prekursorem muzyki/kultury industrialnej, dał silny impuls rozwojowy magii chaosu( zastosowanie transgresywnych idei i metod Osmana Austina Sparea’a w T.O.P.Y.), miał epizod jako członek  afrobrazylijskiego kultu „Świadomość Orixas”, by wreszcie poświęcić się swemu pandrogynicznemu eksperymentowi. Podobnie , jak w moim wypadku był to człowiek, który absorbował w siebie niezliczone inspiracje, pochodzące z interakcji z rozmaitymi przedstawicielami kontrkultury. Jednym z najwybitniejszych i najbardziej dla niego znaczących był William Burroughs. Od niego zapożyczył P.Orridge(lub po prostu był z nią zgodny) ideę potencjału , jaki płynie transformacji ludzkości w jeden globalny organizm, ujawniający się po rezygnacji z ograniczających go podziałów etnicznych, narodowych. Ja szczerze przyznam,że po głębokim rozważeniu uznaję siebie za dziecko kultury zachodniej ,pomimo mojej bardzo kontestacyjnej postawy wobec niej. Myślę,że jej integralnym elementem jest pluralizm i otwartość, w związku z tym idee Burroughsa są bardzo bliskie dużej części społeczeństwa zachodniego, które w bardzo swobodny spośób korzysta z możliwości podróżowania i swobodnej interakcji z ludźmi , w ramach trans-kulturowej wymiany informacyjnej.  Merkury w Skorpionie nie pozwala mi jednak bez sceptycyzmu patrzeć na tą wizję , bowiem dla społeczeństwa zachodniego (pomimo pewnego oporu środowisk konserwatywnych)  jest ją przyjąć łatwo, ale totalitarnym reżimom, jak chiński, rosyjski, irański, czy też fundamentalistom religijnym( np. muzułmańskim ) absolutnie nie! Co więcej bardzo łatwo mogą one próbować wykorzytać szansę zawojowania i zniszczenia naszego pluralistycznego raju! Czyżbym tutaj odsłaniał się jako krypto-prawicowiec ?!?!? Myślę ,że raczej jest to głos mojego obiektywizmu…

W rozmowach z pewnymi bliskimi mi osobami nie raz słyszę o walorach komunizmu, czy anarcho-komunizmu. Moja postawa wobec idei komunistycznych, marksistowskich jest w dużej mierze o wiele bardziej negatywistyczna niż teoretyka surrealizmu Andre Bretona, który czy to z powodów taktycznych, czy w pewnych momentach szczerej wiary w słuszności idei Marksa , włączał je w swój synkretyczny światopogląd, jednakże zaznaczając,że sama rewolucja ekonomiczna nie umożliwia człowiekowi pełnej realizacji jego potencjału, że jest niewystarczająca, niesatysfakcjonujaca . Ja spoglądając na komunizm z perpektywy astrologicznej , kojarzył bym to zjawisko w tendencjami wyrażanymi przez Saturna , jako tradycyjnego władcę Wodnika. Władztwo Saturna w Wodniku, postrzegam jako zanegowanie nacisku na samoprzejawienie, związanego z ekspresją solarną i modelem  tożsamości „społeczeństwa termitów”. Teoretycznie ścisła dyscyplina takiej społeczności służy dobru wszystkich tworzących ją jednostek, oraz wielkiemu celowi, jakie wspólnie realizują.  W tym modelu ginie jednak wartość unikalności jednostki w rozumieniu indywidualistycznym(uranicznym).  Zadziwiała mnie tutaj również postawa Sartre’a który afirmował komunizm, a jednocześnie był twórcą tak subtelnej filozofii, głoszącej,że człowiek może uczynić z siebie, to co chce i być tym,kim chce, ponieważ „egzystencja poprzedza esencję”. Sartre notabene inspirował bardzo również P.Orridge’a,  co warto tutaj podkreślić. Reasumując postrzegam komunizm i marksizm , jako światopoglądy niezwykle dehumanizujące , zawężające potencjał możliwości i głębię rozumienia ludzkiej natury, poprzez uwypuklony przeze mnie unifikujący i represyno-totalitarny charakter. W związku z powyższym odrzucam również idee afirmujące Chiny,czy Rosję, jako rzekomych rzeczników „wielobiegunowego świata”, ponieważ traktuję je jako idealistyczne mrzonki, bardzo niebezpieczne nawet w obliczu hipokryzji, jaka jest wpisana w genotyp i strukturę  świata zachodniego, który kontestuję, ale którego również jestem częścią. Nie widzę optymistycznych perspektyw dla subkultury punk,czy goth , czy też ekspresji estetyki Fetish/BDSM w ramach funkcjonowania CHRL, czy Federacji Rosyjskiej. Indywidualistyczna wolność, czy też „anarchistyczny indywidualizm”przyczyniły się do narodzin , zjawisk które opisuję, a tak się składa,że chyba należałoby uznać je pomimo kontrkulturowego charakteru, za element pluralistycznego świata Zachodu.

Bardzo wiele  znaczących obserwacji i refleksji o kontrkulturze przyniosła mi obserwacja ludzi młodszych ode mnie o lat kilkanaście, czy nawet  o ponad 20, a mianowicie reprezentujących pokolenia Urana w Wodniku. Rodziło się ono, gdy ja doświadczałem tranzytu Urana przez Asc i kiedy dokonała się moja mega-transformacja osobowości i autoprezentacji, oraz wielkie otwarcie na świat i różne formy kontrkultury. Niestety muszę powiedzieć ,że moje refleksje w dużym stopniu są pesymistyczne. Owszem wielu ludzi z tego pokolenia to jednostki bardzo otwarte, sympatyczne, ale w wielu wypadkach brak im głębii i twórczego impulsu ! Zjawiska wypracowane przez wcześniejsze generacje pionierów, takie jak piercing, tatuaż, nowoczesna muzyka elektroniczna, traktują jako coś co po prostu jest . Nie są w większości wypadków zainteresowani zgłębianiem genezy tych dóbr, jakie oferuje im  kultura alternatywna. Próżno szukać by u nich wiedzy o tym kim był Fakir Musafar, Genesis P.Orridge, William Buroughs, Aleister Crowley. Ktoś zapyta :” A czy mają obowiązek żyć poszukiwaniami ,prowadzonymi w „lamusach erudycji”? Może i nie mają ,ale sam po iluś spotkaniach z osobami , mieniącymi się „szamanami” , „prawdziwymi anarchistami , walczącymi z systemem” mam niestety bardzo pesymistyczne wnioski, kiedy zrozumiałem,że podchodzą do mnie tylko dlatego,że widzą w tym okazję ,by „ skołować kasę  i opchnąć towar”,że są to zwykli dealerzy, żaglujący sloganami  prawdziwej anarchii  i walki z systemem! Ciekawe ,czy potrafili , by sformułować  co jest tym systemem z którym walczą??? Miałem doświadczenia kontaktu z osobami, które używały fanatycznie słów „anarchia”, „walka z systemem” i nagle odbierały telefon….Mówili do mnie wtedy :” Sorry , muszę odebrac telefon! Prowadzę firmę!”. Jaka to hipokryzja –„sprzedawać anarchistyczne cukierki” , udawać rewolucjonistę, a jednocześnie szczycić się z tożsamości biznesmana-zaradnego dystrybutora psychodelików! Kim więc jesteś młody człowieku anarchistą ,czy bussinesmanem?!?!? W sumie  jest to takie „opakowywanie biznesu(Byk) w „torebkę Wodnika”, jeśli mięlibyśmy użyć astrologiocznej metafory. Ktoś by mi tutaj mógł zarzucić namierne krytkanctwo, ale niestety jeśli ktoś unika ze mną kontaktu, po tym jak dotrze do niego, że na mnie jako dealer nie zarobi, a tym bardziej jeśli wymyśla mi od zboczeńców, nie będę ukrywał rozczarowania ,a nawet wrogości!

Wyznałem już, że pomimo mej otwartości na intelektualną wymianę ,nie interesuje mnie żadna forma poddania się czy to anarchistycznej organizacji, czy de facto jej liderowi, który tego oczekuje w imię ideału anarchii, jaki posiada w swym wyobrażeniu.  Pojawia się tutaj problematyka opozycji Lew-Wodnik.  Akcentuję tutaj zjawisko wyłaniania się lidera(a nawet despoty,czy tyrana) ,zdobywającego kontrolę nad zwolennikami, poprzez kreowanie wizji anarchii, utopii, idealnego społeczeństwa itd, ale jednocześnie sam sobie stawiam wyzwanie, pytając na ile mnie ten cały konglomerat poroblemów dotyczny, bowiem jestem posiadaczem Węzła Wschodzącego we Lwie, którego działanie staje się z upływem czasu coraz bardziej wyraźne. Sam sobie , ale i światu odpowiem, że nie da się zaprzeczyć, że pomimo licznej rzeszy wrogów , mam wielu sympatyków! Czym zjednałem sobie ich serca? Nie dokonało się to przez ideologiczną indoktrynację! Stało się to za sprawą mej odwagi, kreatywności, elastyczności, aktywności , odporności na ciosy, zdolności do odnoszenia realnych zwycięstw i odciskania na rzeczywistości realnego wpływu! Nie muszę nikogo kontrolować , ani zmuszać do jakichś działań ,czy postaw! Niejednokrotnie wystarczy,że poproszę o zrobienie czegoś osobę mi przyjazną, a ona to uczyni! Jak to się dzieje??? To Magija!!! To moja zdolność do urzeczywistnienia potencjału, jaki tkwi w moim horoskopie! Znam bardzo wielu ludzi, a wielu z nich reprezentuje sprzeczne idee społeczne, polityczne, religijne,a ja potrafię z nimi rozmawiać, czy nawet ich integrować!  W taki oto sposób wyłaniam się we Lwie, korzysjąc  z potencjału , jaki daje mi anarchistyczno-piracka  przeszłość (Węzły Księżycowe  Zachodzące w  Wodniku) i jej zrozumienie , ale wyłaniam się będąc żywą , wcieloną kontrkulturą, bo tak definiuje mnie mój Ascendent! Właściwie scharakteryzować mnie pod względem światopoglądowym i trafnie ocenić może jedynie człowiek o pewnej klasie wyrafinowania intelektualnego, zdolny nie zgubić się w labiryncie złożoności, które opisuję. Jeśli ktoś się tego wyzwania już podejmie, to oczekuję od niego wiele, ponieważ wobec  refleksji o wątpliwej wartości będę bardzo surowy!

Czas na refleksję kluczową, podsumowującą. Musi ona dotyczyć Thelemy, ponieważ jej istotą jest Formuła FIAOF 93 ! Jako że posiadam Urana w koniunkcji z Marsem i kwadraurze do Osi Asc-Dsc,a jednocześnie trygonie do Księżyca , pojąłem potencjał tkwiący w egzystencjalnych konfrontacjach , których akumulacja czyni jednostkę TEITANEM!  Mówi się,że Thelema inspiruje min anarchistów,ale ja powiedziałbym, że moja samodzielna eksploracja jej istoty( a więc Formuły Akumulacji Doświadczenia) daje mi maksimum wolności  i możliwości ekspresji własnego potencjału! Bo w jej świetle apriori jestem Gwiazdą, ale i stałem się nią w wyniku skutecznie  przeprowadzonej na sobie( jak śmiem mniemać !!!) skutecznej implementacji, czyli samo-inicjacji w Eon Horusa. Nawiązując do słów astrologa Stephena Arroyo jeszcze raz spojrzę na pozycję włądcy swego kosmogramu, a więc Urana i zapytam o sferę, w której najskuteczniej realizuję swą wolność jako jednostka. Uran położony jest w domu 8 ,kojarzonym z sexem , okultyzmem i śmiercią . Z całą pewnością jego położenie w znaku wywyższenia(Skorpion), leżącym w kwadraturze do władztwa( Wodnik) , jak i w kwadraturze do Osi Asc-Dsc inspiruje postawienie sobie tych trudnych pytań i każe stawiać wyzwania ,zarówno rozumieniu swej wolności indywidualnej, jak i anarchistom dyskwalifikującym mnie jako wartościową jednostkę( czyli jako „prawdziwego anarchistę”) , czy też pragnącym zdobyć nade mną kontrolę. Mówię o okultyzmie, a słowo to jest do obłędu zdemonizowane przez wszelkiej maści fundamentalistów, bowiem fundamentalistę możemy rozpoznać po skłonności do demonizowania zjawisk. Mówię o wolności w sferze seksualnej…A dlaczego ktoś śmie ode mnie wymagać ascezy, rezygnacji ze swej sexualności w imię posłuszeństwa mu i jego ideologicznej wizji anarchii i wolności?!?! Ja przecież nigdy nie deklarowałem ,że będę Matką Teresą z Kalkuty!!! I jestem całkowicie wolny wśród Kobiecych Bestii o długich kończynach i puklach ognistych włosów, tak jak zapowiedział to Aiwass! Uran i Mars przebywają u mnie w domu 8 w Skorpionie w dwadasamsie Lwa i właśnie dlatego fascynuje mnie lawinowo przebiegająca reakcja rozpadu jądra Uranu 238/92 i energia tyfoniczna! I właśnie dlatego ,że mój Mars i Uran przebywa w dwadasamsie Lwa wiem,że wszelki opór musi zostać pokonany , więc wiem że egzystencjalnie zwyciężyłem, ponieważ moja Ekspresja jest Explozją Super Nowej !!!

Poznaj swój horoskop!