Dlaczego ja ich potrzebuję?

Rafał Szymborski, 2025

Ponad 20 lat temu szedłem na zajęcia na SGGW i  zmierzałem  w kierunku stacji metra w Warszawie. To było w Centrum, w pobliżu rotundy PKO , na tzw. „patelni”. Zobaczyłem tam punkówę z czarnymi dreadami . Miała kolczyk w nosie i obrożę na szyi. Poczułem znajomy ekscytujący dreszcz i po chwili namysłu podszedłem do niej i powiedziałem, że chcę się z nią zapoznać. Powiedziałem do niej:” Umów się ze mną natychmiast!” . Ona zastanowiła się,  wyjęła telefon, zapisała mój numer, przedstawiła się , jako Mrówa i powiedziała, że spotkamy się za 6 dni w tym samym miejscu…

Zawsze zachowywałem się w ten sposób. Ekscytowały mnie takie sytuacje, bowiem tego rodzaju zaczepka kobiety o extremalnym, wyzywającym wyglądzie ,niesie w sobie znamiona kontaktu z czymś niebezpiecznym. Jest to rodzaj psychologicznego wyzwania , ponieważ ona nie wie ,czy moją intencją nie jest czasami napaść sexualna, czy chęć zabrania portfela, lub telefonu, a może chuligańska prowokacja , mająca na celu sprowokowanie bójki. To rodzaj testu psychologicznego na pokonanie strachu, oraz na otwartość ,zarówno  dla niej , jak i dla mnie. To również dla mnie test odwagi i otwarcia się na nieprzewidywalne. Jak ona zareaguje?  Jaką jest osobą- agresywną, czy otwartą? Czy ma jakieś problemy, które na tyle ją absorbują, że nie zdecyduje się na otwarcie i  kontynuację kontaktu? A może czegoś takiego właśnie oczekuje, pragnie  i potrzebuje? A może zaskoczenie ją sparaliżuje?  W jakiej jest sytuacji , jeśli chodzi o relacje obecnie?

W dniu 12.02.2025 zainscenizowałem rytuał magii chaosu , który miał intencję erotyczną, wyrażał potężną wolę napotkania upragnionej miłości. To był rytuał zaplanowany, ale tylko w pewnych ramach. Zasadnicza jego część była spontaniczna, a więc okazał się bardzo skuteczny. Kilka godzin po jego zaistnieniu (już w dniu 13.02.2025) miałem świadomy sen, w którym wyświetlił mi się jak hologram pewien ciąg wydarzeń. Krążyłem w jakimś budynku o labiryntowym charakterze w Warszawie. On miał w sobie nieco cech jakiegoś obiektu , który miał być za chwilę przerobiony na klub, ale tymczasowo trwał w pewnej „surowości”. To były niby piwnice, niby fragmenty  pomieszczeń jakiegoś zakładu. Krążyłem tam ,patrząc na nieestetyczne graffiti na niektórych ścianach. W pewnym momencie usłyszałem za sobą śmiech. Odwróciłem się i ujrzałem za sobą 5-6 dziewczyn pokrytych tatuażami i kolczykami. Każda z nich miała indywidualne cechy, inny kolor włosów i fryzurę, inne kolczyki i tatuaże , inną budowę ciała. Usiedliśmy na krzesłach, przypominających te szkolne. Ławki przy których usiedliśmy, również były szkolne. Zaczęliśmy o czymś rozmawiać i się śmiać. W pewnym momencie pokazałem im coś w telefonie . Telefon zamienił się w ucho, ono w ludzki embrion. Obecnie uważam, że ten embrion symbolizował twórczy potencjał kontaktu, który miał dopiero nastąpić.

W dniu 14.04.2025 przyjechałem do Warszawy , aby zrealizować planowaną , niezwykłą sesję fotograficzną z Małgorzatą Florczyk Bojarską. Miała ona miejsce na bagnach w Wilanowie i ewidentnie  charakteryzował ją posmak estetyki i wrażliwości BDSM. Kiedy już wracałem do domu na przystanek ,natrafiłem na dwie nietypowo wyglądające kobiety pod studiem piercingu” Królowa Piercingowa” na ulicy Waszyngtona. Jedna z nich miała czarne dready, druga szczupła, bardzo wysoka , wyróżniała się licznymi piercingami twarzy. Zelektryzowało mnie, ale jako że byłem skrajnie wyczerpany nie dokonałem charakterystycznej dla siebie zaczepki , ponieważ podczas sesji z Mosią Floxxx wchodziłem na drzewa, a wcześniej byłem w jeszcze innym specyficznym miejscu…. Natrafienie tych dziewczyn w tym momencie było dla mnie zaskoczeniem i stwierdziłem, że podczas takiej próby nawiązania kontaktu lepiej , abym był w formie i miał jasny umysł. Nie byłem jednak w stanie przestać o tych osobach myśleć . Nie wiedziałem o istnieniu tego studia piercingu wcześniej, ponieważ do Warszawy przyjeżdżałem w ostatnich latach rzadko.  Prowokacyjna próba kontaktu w moim wykonaniu jednak nastąpiła niedługo później.

Pewnego wiosennego dnia dokonałem próby wdarcia się do ich Królestwa i konfrontacji z nimi. Reprezentowały ten typ kobiet, który najbardziej mnie fascynuje. Ekscytowała mnie ta perspektywa dokonania takiej inwazji ,ale też byłem przygotowany na to, że mnie wyrzucą. Nie miałem planów dokonania piercingu. Owszem byłem w kontakcie z młodą punkówą Lukrecją Martellecci (Lukrę), która rzekomo się mną interesowała i kilka dni wcześniej zapytała mnie czy znam jakiegoś piercera. Rzekomo interesowała ją cena przekłucia policzków. Wykorzystałem okazję i zaraz po wejściu do studia zadałem pytanie na ten temat ,a ponadto zaproponowałem dziewczynom przyjście na moją planowaną wystawę „Obroża –znaczy-Wolność”. Pokazałem im w telefonie kilka swoich grafik i przedmiotów surrealistycznych. Reakcja kobiet była miękka , wyrozumiała. Były nieco zaskoczone, ale opanowane, nie było widać oznak zdenerwowania na ich twarzach. Wpadłem do nich jak bomba, a one musiały sobie jakoś ze mną poradzić. Nie wyrzuciły mnie ze studia, pomimo że , z mojej strony nie wynikały żadne konkrety. Dla mnie moment wejścia tam był również zaskakujący! Akurat było tam bardzo dużo piercerek – może nawet kilkanaście. Nie wiem z jakiej okazji, ale to była prawdziwa kumulacja i demonstracja tatuaży i kolczyków na ich skórze. Zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, bo nie brakowało tam fascynujących osobowości!

Potem zacząłem jednak czuć, że chcę tam wrócić. Podobało mi się, że nie wyrzuciły mnie, że potraktowały mnie delikatnie. Pomyślałem o tym, że ja nie powinienem się zaniedbywać i może jednak sam mogę w tym studio coś ze sobą zrobić. Najbardziej jednak fascynująca była ta perspektywa, że zrobiłbym to u nich i że zrobiły by to właśnie one! Poczułem, że chcę tego kontaktu , że potrzebuję go, ale jego warunkiem  było to, że poddam się piercingowi. Stwierdziłem na początek, że jest pewna „miękka forma” jakiegoś mojego zaangażowania w proces piercingowy. Postanowiłem, że chcę wymienić moje skorodowane srebrne kolczyki, które były rezultatem mojej decyzji 25 lat temu, kiedy 3 przekłuć dokonała pewna pani w salonie kosmetycznym w moim mieście. Przekłucia były wykonane pistoletem, co wspominam dosyć traumatycznie . Wtedy nie podchodzono do osób z kręgu artystycznej awangardy, czy subkultury , jako kogoś kogo traktuje się poważnie, więc dobór kolczyków potem, jak i pielęgnacja( de facto brak jakiejkolwiek opieki) to był już mój problem. Ten moment w 1999 roku był z mojej strony aktem heroizmu i zapowiadał radykalną transformację osobowości, która dotyczyła również wyglądu zewnętrznego. To był moment , kiedy Uran zmierzał ku mojemu Ascendentowi w 24st22 min Wodnika. Obecnie doświadczam czasu , kiedy Słońce progresywne przechodzi mi przez koniunkcję Marsa i Urana w 23st11min Skorpiona w domu 8, a Uran tranzytowy zrobił opozycję do tego układu, oraz kwadraturę do Venus we Lwie w Descendencie. To dla mnie ponownie extremalny moment egzystencjalnej ścieżki, związany z potężnym oddziaływaniem władcy mojego kosmogramu – Urana.

Wymiany kolczyków na tytanowe dokonała Natasza. Swoim wyglądem zdaje się demonstrować postawę typu  : „ Oto rzucam wyzwanie światu zewnętrznemu i sobie!  Jestem gotowa do natychmiastowej  konfrontacji  z rezultatem tego aktu!”. Podejrzewam, że ma silnie wyeksponowany znak Skorpiona. Być może jest to Ascendent w tym znaku, a może też Merkury w Skorpionie , ponieważ, nie tylko zauważyłem u niej wybitną zdolność do niebywałej  koncentracji uwagi, świadomość głębokiej perspektywy, ale też to ,że nie bała się ludzi. W tej pracy nie można się ich bać! Przede wszystkim jednak czułem, że bardzo sprawnie się komunikujemy, co w istocie mogło być związane z położeniem Merkurego w tym samym znaku. Po wymianie stwierdziłem , że pragnę kontynuować wszystko dalej, że chcę tam być. Nie tylko nie chciałem , aby proces się zakończył, ale stwierdziłem, że ja mam nowe twórcze wizje, związane z moim astrologicznym wglądem , że to jest czas , by pójść o wiele dalej. Pomyślałem, że skoro wydałem wojnę Venus ( a symbolizuje ona również Formę Kosmosu) to asymetrycznie na moim lewym uchu powinna znaleźć się ekwiwalencja koniunkcji Mars –Uran, ale też Merkurego w Skorpionie. Po konsultacji z wysoką dziewczyną (nie znam jej imienia w tej chwili) , która odgrywa tam rolę „głównodowodzącej” i jest chyba zastępczynią szefowej ,dowiedziałem się ten model kolczyka , jaki fascynował mnie od dawna ( jest on na zdjęciu dziewczyny z okładki książki Klausa Prahlhansa „Najbardziej szokujące sposoby upiększania”) to stożek. Postanowiłem ,że stożek będzie reprezentował koniunkcję Marsa i Urana, przez swój falliczny kształt. W moim horoskopie koniunkcja Mars-Uran znajduje się w domu 8(dom seksu, śmierci ,oraz inicjacji) w kwadraturze do Osi Ascendent –Descendent, co ma związek z faktem, że lubię rzucać wyzwanie sam sobie , jak i światu zewnętrzemu, że tak bardzo ekscytuje mnie brutalna konfrontacja z doświadczeniem.

Do dokonania pierwszego przekłucia w „ Królowej Piercingowej” przymierzałem się już w lipcu, ale ta wysoka, silna dziewczyna , nadzorująca pracę całego studia ,powiedziała mi, że nie będę mógł się kąpać teraz. Zaskoczony przesunąłem termin przekłucia na wrzesień. Dziwny traf sprawił, że na drugi dzień o 07.00 rano wykąpałem się na wodospadzie w Leszczynach i przeziębiłem głowę. Postanowiłem wtedy ,że to moczenie głowy nie wychodzi mi na zdrowie , więc nie będę już nurkował i umówię się na planowane przekłucie ,pod kątem upragnionego stożka.

Przyjechałem do dziewczyn 16.08.2025. Przekłucia dokonywała Martyna. Przekonałem się ,że jest ona osobą, niezwykle przyjaźnie nastawioną do ludzi, bardzo optymistyczną i pełną akceptacji. Moment  przekłucia dokumentowała swym telefonem ta silna , wysoka kobieta z wytatuowanym skorpionem na przedramieniu. Wydaje mi się, że ona też posiada w swym kosmogramie Merkurego w Skorpionie. Według mnie musi też mieć Marsa w bardzo silnej pozycji. Wiem, że to kobieta bardzo silna i zdecydowana ,że jest bardzo samoświadoma, ale pragnie również w głębi duszy, aby otoczenie doceniało inne jej walory.

Dwa tygodnie później ex-mąż Mosi Floxxx (Max Bojarski) zafundował mi niespodziewanie bilet do Fetish Chateau. To było dla mnie przełomowe doświadczenie! W klubie moją uwagę zwróciły „piercingowe” barmanki , które sprawiły, że poczułem się tam w pełni bezpieczny i akceptowany. Widziałem jak troszczą się o to, by nikomu nie zaginął portfel ,czy ubrania. Nawiązałem z nimi przyjazną, bezpośrednią więź, tak jak z ich kolegami. Prowadziliśmy bardzo głębokie, osobiste rozmowy.

 Spotkałem tam Justynę z Wrocławia , która zelektryzowała mnie już na samym wejściu. Czekałem , aż się przebierze i natychmiast ją zaczepiłem. Okazało się, że ma bardzo podobny temperament, że tak jak ja „musi mieć wszystko i natychmiast”. Na okazywane przeze mnie zainteresowanie zareagowała afirmatywnie i  bardzo szybko doszło między nami do kontaktu sexualnego uwieńczonego w  „play’u”. W jego trakcie dwukrotnie zaczepiła mnie paznokciami za kolczyk, umieszczony w lewym uchu przez Martynę. Myślałem, że mi go wyrwała, lub rozerwała ucho. Kontakt między nami okazał się dla mnie bardzo progresywny i brzemienny w skutki, pomimo że na następnej imprezie już z Justyną się nie spotkaliśmy. Powiedziała mi o teście na skłonności BDSM , który ja wypełniłem . Jego wyniki wykazały zdecydowanie , że moją osobę trzeba lokować w tej formacji psycho-sexualnej , że mam niewiele wspólnego ze standardową sexualnością. Wskaźnik normalnej , standardowej sexualności (vanilia) wynosił u mnie zaledwie 10%. Ponadto wysokie wskaźniki innych komponentów ( 100% switch, 100% exhibicjonist, 99% voyeur,97% owner, 96% primal(prey), 96 % primal(hunter), 91% dominant) potwierdzały to w jaki sposób postrzegam siebie! Rzeczywiście ta skłonność do zaczepiania niestandardowo/extremalnie wyglądających kobiet ewidentnie musi być łączona z tożsamością łowcy(hunter), ale również przyjemność jaką odczuwam z bycia uwodzonym/zaczepianym (prey) znajduje tutaj pełne uzasadnienie. Wypełnienie tego testu dało mi silny impuls do odnalezienia i zakupu książki „Inna rozkosz –świat dominacji i uległości sexualnej”Glorii G. Brame, Williama D. Brame i Jona Jacobsa. Ku mojej radości książka zawiera wywiady z Fakire’em Musafar’em ,oraz piercerem  Loggerem V, oraz analizę związku zjawisk , takich jak piercing i tatuaż z fetyszystycznym wymiarem sexualności. Dzięki niej jeszcze głębiej wejrzałem w siebie i poczułem jeszcze silniejszą potrzebę identyfikacji z tymi środowiskami  i miejscami, które przyciągają mnie najbardziej.

Ten progres samoświadomości w wymiarze psycho-sexualnym ma z pewnością związek z faktem, że w 45-tym roku mojego życia mój Merkury progresywny wszedł w pozycję stacjonarną, apotem ruch prosty, zmierzając ku pozycji natalnej , kończąc trwającą 25 lat retrogradację. Ten fakt zainspirował mnie do dokonania jeszcze jednego przekłucia , aby umieścić tam stożek-podkowę, który miałby symbolizować Merkurego w Skorpionie właśnie. Przekłucia w dniu 18.09.2025  dokonała Natasza, która się zgodziła, aby wszystko zostało udokumentowane poprzez serię fotografii Mosi Floxxx. To właśnie ona w swym geniuszu wpadła na pomysł, abyśmy tam poszli razem . To genialny pomysł, ponieważ on dopełnia tego wszystkiego, co mamy pokazać na planowanej na 01.03.2026 wystawie w „Offside”.

Z perpektywy jungowskiej przełom połowy życia mam za sobą, a powrót Merkurego w ruch prosty w sposób wyraźny wzmacnia tutaj świadomość faktu, że moja obecna inkarnacja ma skończoną długość. Wizja explozji Supernowej , które wyemitowuje z przeraźliwą furią swą esencję w przestrzeń ,w kulminacyjnym akordzie swego istnienia, ukoronowanego przez śmierć , inspiruje mnie do konieczności zaistnienia tej wystawy. Jeśli nie teraz –to kiedy?!?

I właśnie te myśli zaczęły zdominowywać mnie coraz potężniej. Kilkadziesiąt minut  tej wizycie wróciłem do studia i zaproponowałem Nataszy „poza-piercingową znajomość”. Odmówiła mi, ale zrobiła to z klasą. Nie chciała mnie zranić, nie była niemiła. Swą odmowę uzasadniła rozpoczętymi niedawno studiami. Jej decyzję przyjąłem do wiadomości, jednak przy następnej okazji wręczyłem jej „ulotkę miłości” , dla jej asystentki. Obiecałem również, że przestanę już zaczepiać dziewczyny w studio. Czułem wtedy bardzo silne napięcie psychiczne, ale i obawę , że dziewczyny mogą czuć się przeze mnie w jakiś sposób zagrożone, albo że kontakt ze mną jest dla nich dosyć kłopotliwy, że przeszkadza im w pracy. W gruncie rzeczy nie chciałem, aby tak było…

Po tym jak złożyłem wspomnianą obietnicę Nataszy (18.10.2025) poszedłem do Fetish Chateau. Spotkałem tam artystkę z Torunia Arachne Demon, która przez radyklane modyfikacje ciała chciała w sposób możliwie najbardziej doskonały upodobnić się do pająka. Zaczęliśmy rozmowę o modyfikacjach ciała. Mówiłem jej o tym, że po 25 latach ponownie odnowiłem swą przygodę z piercingem i że przychodzę, do „Królowej Piercingowej” ,  gdzie zajmuje się mną przede wszystkim Natasza, która ma rozdwojony język jaszczureczki . Arachne Demon powiedziała mi, że ona właśnie pragnie poddać się takiemu zabiegowi. I wtedy zaczęła mówić mi o toksycznych związkach , gdzie nie był akceptowany jej wygląd , jak i  jej koncentracja na permanentnym procesie modyfikacji ciała. Zaproponowałem jej , aby spróbowała spotykać się ze mną. Wyznałem , że ja marzę, że tak bardzo pragnę nawiązania bliskiej więzi właśnie z taką osobą. Odpowiedziała mi, że to raczej niemożliwe, ponieważ musiałaby pytać się swojego partnera, a on raczej się nie zgodzi, bo to monogamiczny związek. Odpowiedziałem jej, że wszystko jest w porządku, żeby go nie pytała, ponieważ ja i tak nie toleruję rywali, ale by z tego spotkania zapamiętała, że istnieją osoby, które patrzą na nią z zupełnie innej perspektywy, niż osoby wrogo nastawione, czy nie akceptujący jej wcześniej partnerzy.

Kiedy wracałem na przystanek po imprezie , znałem dwa balony wypełnione helem. Jeden był w kształcie serduszka , a drugi gwiazdy. Były to dwa symbole , jakie nakleiłem (w postaci confetti)na ulotkę miłości, jaką dałem Nataszy. Czyżby wskazywały mi one, że mam znowu wrócić do „Królowej Piercingowej”? Myślałem o tym, żeby dać spokój dziewczynom, że ukończymy naszą sesję ze stożkami  to  odejdę i zostawię je w spokoju…

Nad ranem 11.11.2025 zacząłem siebie pytać dlaczego ten kontakt z nimi jest dla mnie taki ważny? Z czego to wynika? Nie mogę przecież zaczepiać w studio  każdej dziewczyny po kolei, bo one muszą pracować i mieć odpowiednie warunki!  Ja też nie chcę im przeszkadzać, przecież  ja naprawdę nie mam złych intencji…Dlaczego więc po magicznym rytuale( a wiem, że był on skuteczny, ponieważ towarzyszył mu stan gnozy) przyśniły mi się one ? Co mnie tam ciągnie? Dlaczego ja nie przestaję o nich myśleć? One nie są mną zainteresowane chyba, bo dałyby mi znak już do tej pory…???  Pewnie mają swoje życie, sprawy relacje…Czuję się trochę zawstydzony,- one widzą ,że walczę ze sobą, że mam jakieś problemy…  Dlaczego więc tam trafiłem, skoro chyba jednak tam miłości nie znajdę? Dlaczego tam się znalazłem? A może kolczyki od nich przyciągną uwagę punkówy w obroży, która się we mnie zakocha i to o to chodzi? Nie wiem…

I w pewnym momencie zrozumiałem! Ja trafiłem do nich , ponieważ ja czuję przemożną wewnętrzną potrzebę, żeby ujawnić, że to one reprezentują taki typ kobiety, który fascynuje mnie najbardziej! Jestem tam dlatego, że to ja ich potrzebuję! Jestem tam dlatego, że potrzebuję kontaktu z nimi, że chcę powiedzieć im właśnie to …tak po prostu!!! To o to chodzi! Ja potrzebuję tego ,żeby one to wiedziały!  Przychodząc do nich mogę uczynić to oficjalnie, bezpośrednio, osobiście! Ja tego potrzebuję, ale co ich to obchodzi ? Co one z tego mają ? Tak- faktem jest , że stosunek pewnej zależności został między nami nawiązany. Jego dowodem i ceną  będą moje kolczyki! Podpisałem umowę i zapłaciłem im, zgadzając się ,by zaingerowały w moje ciało i zmieniły je. Ja chcę tego-wiem to! No i teraz są w takiej sytuacji ,że mają mnie tam u siebie i muszą się mną zajmować, muszą  sobie ze mną jakoś poradzić !  I chyba radzą sobie bardzo dobrze sobie radzą! Ciekawe, czy one zdają sobie sprawę, że ja bywałem w innych Kobiecych Królestwach( gdzie nie chodzi o piercing), miejscach zdominowanych przez kobiety, miejscach, gdzie  one ustalają reguły, ale w których też muszą sobie ze mną jakoś poradzić, gdy przychodzę….Nie wiem , czy zdają sobie sprawę, że we wszystkich  tych Królestwach istnieją analogiczne zasady, wspólne wszystkim Kobiecym Królestwom…Mogą pewnych rzeczy nie wiedzieć, ponieważ mam pewne doświadczenia , jako samiec, reprezentant odmiennej płci. Tak- potrafię przenikać do wielu światów i je penetrować…

I cóż…? Czym jest kontakt ze mną dla dziewczyn z „Królowej Piercingowej” ? Nie mam przecież prawa oczekiwać od nich niczego ,poza tym co zapisane w umowie, bowiem one dysponują asem , jakim jest możliwość ustalania granic dystansu wobec mnie. Być może chcą traktować mnie z dystansem i w spokoju zakończyć to , co razem rozpoczęliśmy. I jak w pewnym  momencie tak myślałem, że zrobimy już wszystko w taki zimny zdystansowany sposób, że tak będzie dla nich najlepiej, ale pojawiło się jednak silne wzruszenie , które uświadomiło mi, że to ja bardzo tego kontaktu z nimi potrzebuję i go szukam !Pomyślałem ,że ja im po prostu powiem o tym i w ten sposób wypełni się potencjał magicznego snu. Ja bardzo chcę ,żeby one wiedziały ! Nic się przecież nie stanie , jak to zrobię, przecież ich nie obrażę. Owszem istnieją pewne procedury formalizujące stosunek między nami, naszą interakcję, ale czy one zdają sobie sprawę, że ja wkraczając do ich świata, jako jednostka potrafiąca tak wiele odczytać na poziomie pozawerbalnym, choćby ze spojrzenia, przymróżenia oka, postawy ciała, tonu głosu, wkroczyłem nie tylko do ich Królestwa, ale jestem też teraz wewnątrz nich?! Spenetrowałem ich czeluści psychiczne, dowiedziałem się wiele o nich, jako o żywych istotach.  One też zapewne w jakiś subiektywny sposób mnie odczuwają , przeżywają, coś myślą na mój temat… Czuję jednak, że traktują mnie z dobrą wolą, starają się jakoś wszystko wyważyć, zachować balans. Nie można w tym kontekście pominąć faktu, że studio jest podzielone na część oficjalną(biurową) , oraz intymną , gdzie dokonuje się przekłuć. Taki podział przestrzeni implikuje niepodważalny , głęboko intymny wymiar interakcji piercerka-pacjent/pacjentka! To wszystko umacnia archetypowy związek kobiecości z intymnością.

I przyznaję przed sobą, że dla mnie spotkanie z nimi to moja forma dialogu z Kobiecością ! Ta interakcja na linii ja-kobieta , jest centralnym zagadnieniem mojego życia. Ja potrzebuję dialogu z nimi , ponieważ jest to dla mnie forma mojego dialogu z Kobiecością. Tak-one teraz nie mogą ode mnie uciec, są zmuszone jakoś sobie ze mną poradzić! Nie da się uniknąć dialogu w sytuacji, gdy w ramach realizacji swej piercingowej misji muszą się ze mną spotykać, konfrontować, mieć mnie przed sobą. Czuję więc potrzebę ujawnienia, odkrycia się przed nimi! Chyba muszę to uczynić, aby wszystko się wypełniło! Tak- jestem u nich, ponieważ to ja ich potrzebuję ! One być może na takim psychologiczno-emocjonalnym poziomie wcale mnie nie potrzebują, ale jednak chyba nie tracą na kontakcie ze mną? Chyba jednak nic nie przegrywają, bowiem zostałem ich klientem! ?! Ja wiem na pewno, że „Królowa Piercingowa” jest Królestwem Kobiecości, a moja obecność tam umożliwia mi dialog z Kobiecością właśnie! Co dalej-nie wiem…Ktoś powie, że to nie ważne, ale to nie prawda, bo dla mnie to ważne! Muszę im powiedzieć, bo przecież kiedy Supernowa już wybuchnie, a potem umrze,- spotkanie i dialog nie będą możliwe!!!

Poznaj swój horoskop!