Rafał Szymborski, grudzień 2025
Pewien astrolog jasnowidz poważnie pochylając się , jako pierwszy nad moim horoskopem na przełomie roku 2003/2004 , stwierdził że ja wypowiedziałem wojnę Venus ( jako Formie Kosmosu) , co wyraża jej położenie w Dsc w kwadraturze z Marsem i Uranem w Skorpionie. Implikacją tego faktu była według niego konieczność zajmowania się przeze mnie takimi formami kreacji, które dokonują się poprzez akty deformacji i niszczenia form. W pełni się z nim zgadzając , dodam że niezwykle inspiruje mnie twierdzenie jednego z najwybitniejszych magów chaosu Philla Hine, że cywilizacja zachodnia zdominowana jest przez obsesję symetrii. Położenie Urana w Skorpionie daje niejednokrotnie silny impuls do uznania rangi , jak i wykorzystania twórczego potencjału deformacji w ludzkiej egzystencji. Znakomitą przestrzenią do realizacji tego postulatu jest tworzenie przedmiotów surrealistycznych , w które zaklęte są moje mutacje thelemickich formuł magicznych, jak również modyfikacje ciała.

W momencie, gdy władca mojego kosmogramu (Uran) zmierzał ku mojemu Ascendentowi (24st 21min Wodnika) , poczułem już wyraźnie, że nie mogę już funkcjonować w dotychczasowym kształcie osobowości, a stworzenie nowej, dopasowanej do aktualnych realiów cywilizacyjnych, jak i dynamiki mojego progresu , jest warunkiem mojego przetrwania. Postanowiłem dokonać radykalnej transformacji wyglądu, czego integralnym elementem było wykonanie 3 przekłuć w prawym uchu. Zgodnie z dysharmonicznymi tendencjami niesionymi przez Urana, postrzegałem liczbę 3 , jako manifestację dynamicznej , twórczej dysharmonii, której torem miałem podążać. Kapitalnie tak rozumianej symbolice liczby 3, odpowiada trójkąt (półkrzyż stały), utworzony przez mój Ascendent, Venus w Dsc (27st18 min Lwa) , oraz Marsa i Urana w Skorpionie(23st11min Skorpiona) na jego wierzchołku. Ów Mars i Uran w Skorpionie na wierzchołku tego trójkąta to wyzwanie rzucone sobie , jak i światu zewnętrznemu, oraz gotowość do konfrontacji z rezultatami tego aktu. To niepowtarzalny, nadzwyczajny akt „gnostycznego stanięcia okoniem”, który przynosi absolutnie odarte z iluzji, autentyczne doświadczenie swego tajemnego Hadith!
W mojej ocenie ( jak również nie przepadającego za mną astrologa z grupy dyskusyjnej „Jednorożec”) rezygnacja z radykalnego przeobrażenia osobowości równała się nieuchronnej dezintegracji, tak i dokonanie tego aktu nieuchronnie wiązało się z tym ryzykiem! Moja transformacja osobowości miała uczynić mnie odpornym na ciosy , zwycięskim Teitanem, niejako przemienić „nadwrażliwe dziecko, które dobrze się uczy” w „Choronzonicznego Jokera”. Nie było to wyzwanie łatwe w obliczu mojego największego kryzysu wytrzymałości psychicznej, spowodowanej bardzo ekstremalnym stanem mojego ojca, chorującego na schizofrenię.
Przekłucia dokonałem w nieistniejącym już salonie kosmetycznym „Monika”, a więc jedynym miejscu, gdzie było to możliwe. Niebyło więc to nawet profesjonalne studio piercingu. Nie zamierzałem dokonywać tego metodami chałupniczymi, jak cała rzesza dużo starszych ode mnie reprezentantów kontrkultury z pokolenia Urana w Wadze. Pani, która spełniła moją prośbę , odmówiła przekłucia mi górnej części małżowiny usznej , uzasadniając to swą obawą, że goi się ona 6-10 miesięcy. Zmuszony więc zostałem do zgody na przekłucie w dolnej części płatka , tam gdzie zazwyczaj umieszczają kolczyki gospodynie domowe i panie nauczycielki. Przekłucie wykonane pistoletem wspominam , jako bardzo nieprzyjemny pstryczek w ucho. Problemy w postaci ropy, tworzącej wysychającą skorupę potem były, ale ja musiałem stawić im czoła całkowicie sam. Kolczyki w formie kropel, jakie otrzymałem nie podobały mi się. Powoli je jednak traciłem, zaczepiając o gałęzie podczas jazdy rowerem po lasach, oraz przedzierając się przez nadrzeczne zarośla podczas wędkowania. Zacząłem je wymieniać na srebrne kółka w sklepie jubilerskim ”Dek”, ale musiałem się sporo nachodzić , naczekać i naprosić , zanim zdobyłem takie jak chciałem. Kolczyki te jednak , narażone na kontakt z żyletką podczas golenia, jak i z wodą podczas kąpieli w zbiornikach naturalnych szybko czerniały, przybierając nieestetyczną postać. Nosiłem je jednak przez ćwierć wieku , co miało wyrażać swego rodzaju „piracki etos”.
Zdaje się , że w roku 2005 lub 2006 kupiłem książkę Klausa Prahlhansa „ Najbardziej szokujące sposoby upiększania”. Zobaczyłem w niej fotografię przedstawiające pracę piercera w maseczce , wykonującego przekłucia nosa i brwi w profesjonalnym studiu . Pomyślałem, że była to zapowiedź powiewu zachodnioeuropejskich standardów, po wejściu Polski do Unii Europejskiej. To już było coś bardzo odmiennego od realiów , kojarzących się z samodzielnym przekłuwaniu uszu i nosa agrafkami przez punkówy w obrożach. Ja jednak zniechęcony , po dokonaniu swojej heroicznej inicjacji ,zostawiłem piercing, jako element autokreacji na długie eony , koncentrując się na zupełnie innych niestandardowych aktywnościach. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że fotografia dziewczyny z okładki wspomnianej książki , odegra w mojej magicznej autokreacji tak znamienitą rolę. O osobie tej opowiadał mi Przemysław Sieradzan , który spotykał ją na Castle Party w Bolkowie. To właśnie spiczasty kolczyk , widniejący w uchu tej kobiety ,stał się dla manie manifestacją koniunkcji Marsa i Urana , ze względu na falliczny kształt. Szczególne znaczenie ma również fakt , że to dopiero „Piercingowa Banda” z „Królowej Piercingowej” , była w stanie zainspirować we mnie przełom w postaci otwarcia się na piercing po 25 latach, jak też to, że właśnie tym kobietom, które postrzegam przez pryzmat mojej descendentowej Venus we Lwie, powierzyłem swą misję! One właśnie są inkarnacjami Venus eksperymentującymi z autodeformacją, przy użyciu skorpionicznego ostrza! Venus we Lwie to 11-ta faza Venus, a więc rządzona przez Urana , a jej prowokacyjne, ekscytujące „okaleczenie”, przez „ Żądło Skorpiona”, to egzystencjalna konieczność, która musi być zrealizowana właśnie przez nie , aby wypełniło się przeznaczenie!
Mój pierwszy kontakt (początkowo tylko wzrokowy) z piercerkami z salonu „Królowa Piercingowa” nastąpił 14.04.2025 i był rezultatem operacji magicznej , przeprowadzonej 12.02.2025. Jej skuteczność zapowiedział i przypieczętował świadomy sen , jaki miałem kilkadziesiąt minut po dokonaniu działań magicznych, a więc ok. godziny 00.30 dnia 13.02.2025. Jak się okazało transformacja mojego wyglądu , dokonuje się gdy Uran tranzytowy znajduje się w opozycji do progresywnego Słońca na mojej koniunkcji Mars-Uran w Skorpionie i domu 8 , oraz w kwadraturze do Osi Asc-Dsc i położonej tam Venus. W salonie „Królowa Piercingowa” postanowiłem, że stożek ma imitować koniunkcję Marsa i Urana w Skorpionie, a stożek-podkowa Merkurego w Skorpionie, który niedawno wyszedł z progresywnej retrogradacji i minął swą pozycję natalną, pogrążając się w Labiryncie Minotaura”, którym są głębokie czeluście domu 8. Dało mi to wreszcie poczucie , że „wiem że wiem”, lub „wiem to co chciałem wiedzieć”. Na uwagę zasługuje fakt, że te ćwierć wieku , gdy mój Merkury progresywny retrogradował , oddałem się wyjątkowo wnikliwym studiom okultystycznym, do których otworzył wszelkie drzwi , jak też uruchomił wszelkie niezbędne kontakty Max Bojarski.
Będąc już bardzo blisko ostatecznego efektu prac Mistrzyń Ostrości z „Królowej Piercingowej” spróbuję odpowiedzieć jakie są korzystne skutki dokonywania aktów modyfikacji ciała. Oczywiście mam tutaj na myśli zarówno piercing, jak i tatuaż ,czy skaryfikację, oraz inne możliwości, jak np. rozwidlenie języka.
1) Umożliwiają one człowiekowi pracę nad wykreowaniem siebie, własnej odrębności, specyfiki , tożsamości, a ponadto umożliwiają innym osobom identyfikację danej osoby, czy też dają impuls do odbioru konkretnej osoby , jako specyficznej, unikalnej jednostki. W tym kontekście chciałbym , aby liczni faceci ogoleni na zapałkę, paradujący w sportowych, lub roboczych ciuchach, oraz przeciwsłonecznych okularach , wybaczyli mi, że ich nie poznaję, ani nie pamiętam ich imion , czy nazwisk! Z kolei Nataszę z Królowej Piercingowej” nie pomylę z nikim innym i zapamiętam na zawsze przebieg naszych rozmów i procesu piercingowego!
2) Modyfikacje wyglądu są nadal w wielu wypadkach formą oporu wobec unifikacji wymuszonej koniecznością zarobienia na siebie. W tym momencie sygnalizowany jest fakt ceny , czy też ryzyka związanego z modyfikacjami ciała. Ich rozpowszechnienie przez piłkarzy, celebrytów, muzyków , czy artystów przyniosło z jednej strony zmiany społeczne , prowadzące do zmniejszenia poziomu wrogości i pogardy , wobec osób reprezentujących kontrkulturę, ale pojawia się tutaj też oskarżenie o komercjalizację tych praktyk. Trudno to wszystko wyważyć, niemniej jednak uważam , że piercing jako forma kontrkulturowego oporu nadal zachowuje swą aktualność!
3) Uważam, że na najgłębszym poziomie modyfikacje ciała stanowią wyzwanie i konfrontację ( to moim zdaniem kluczowe dla Plutona kategorie pojęciowe) ze swym własnym istnieniem w najbardziej autentyczny i bezkompromisowy sposób, ale też realizację tego co nazwałbym egzystencjalną komponentą godnościową! Osoby modyfikujące swój wygląd realizują postulat satre’owskiego egzystencjalizmu ,czyniąc z siebie tego kim chcą być! Za sprawą piercingu dokonuje się właśnie urzeczywistnienie komponenty godnościowej(jej ezoteryczny wymiar wiążę z egzaltacją Plutona we Lwie) , która jest integralnie spojona z drogą świadomego istnienia. Dzięki piercingowi komunikuję sobie, że świadomie kreuję siebie, czerpiąc z tego przyjemność, a więc jestem dla siebie kimś ważnym. Rzucam wyzwanie sobie, ale i światu zewnętrznemu , żądając aby zaakceptował mą wolę.
4) Piercing, czy tatuaż służą spotęgowaniu excytacji w wymiarze intymnym. Dokonuje się to przez niepodważalne skutki na poziomie wizualnym, dotykowym, organoleptycznym. Jako istoty ludzkie mamy to do siebie, że pragniemy stać się dla potencjalnych partnerów/partnerek kimś wyjątkowo fascynującym. Intymny charakter piercingu jest zaakcentowany na wszystkich poziomach! Poddanie się piercingowi sfer intymnych to z pewnością najgłębszy poziom, ale sam „podstawowy poziom” dokonania najbardziej trywialnego piercingu wiąże się z koniecznością do wejścia tej części studia, którą nazwałbym „Kapsułą Intymności”. Bardzo lubię to doświadczenie pogrążenia się w niej , bo to doświadczenie odcięcia się od świata zewnętrznego, jest tak bardzo bliskie temu , co nazywam zamknięciem się w ”Kapsule Rozkoszy”…..
W tym momencie dodam zaskakujące uzupełnienie, odsłaniające związek władanego przez Plutona Skorpiona z chirurgią, czy piercingem. Nie jestem osobą, która poddała się zabiegowi tzw. piercingu intymnego, ale jaka była zmuszona do przeżycia operacji chirurgicznej na narządach płciowych z przyczyn medycznych! Kiedy w wieku 23 lat Max Bojarski podczas prywatnego spotkania położył przede mną dzieło Maxa Heindla poświęcone astrologii(„Posłannictwo gwiazd-czyli wyższy kurs astrologii”) postanowiłem, że przeczytam o aspekcie, który natychmiast rzuca się w oczy, gdy spogląda się na mój kosmogram. Jest nim ścisła koniunkcja Marsa i Urana w znaku Skorpiona w domu 8. Max Heindel napisał, że obecność takiej koniunkcji w Skorpionie to nieuchronna konieczność poddania się operacji chirurgicznej na genitaliach. Nie ukrywając swego wrażenia, powiedziałem Maxowi, że to prawda i że właśnie szykuję się do takiej operacji . Była ona konieczna, ponieważ żylak powrózka nasiennego sprawiał, że latem miałem bardzo duże problemy z paskudnie ropiejącymi odpażeniami, ponadto doświadczałem wielogodzinnego bólu po stosunku sexualnym, jak również miałem dylemat psychologiczny, ponieważ martwiłem się o to, co mogą myśleć o mojej niezwykłej deformacji kobiety. Operację miałem w szpitalu na ulicy Szaserów, gdzie leżałem wraz z wysokimi rangą żołnierzami na Oddziale Urologii. Był to akurat moment amerykańskiej interwencji w Iraku. Odmówiłem znieczulenia w kręgosłup, jak również zdjęcia kolczyków, co bluzgami skwitował anestezjolog. Znieczulony zostałem ketaminą. Po jej otrzymaniu powiedziałem do pielęgniarki, że ja żyję w stanie permanentnego niepokoju i napięcia psychicznego, a teraz niespodziewanie zalewa mnie taki niesamowity błogostan. Po wybudzeniu miałem poczucie „krzywego wbicia się w ciało fizyczne”, jak również doświadczałem extatycznej radości z ponownego wyłaniania się mej samoświadomości z otchłani niebytu. Przez ponad dwie i pół godziny nie przestawałem się śmiać w charakterystyczny dla siebie histeryczno-ekstatyczny sposób i mówić na temat liczby 93, 418, 156, 333 , 666 oraz Aiwassa, Ra-Hoor-Khuita , Nuith I Hadit! Żołnierze powiedzieli do pielęgniarki:” Niech Pani coś zrobi, żeby Pan Szymborski przestał się śmiać! Do mnie powiedzieli potem : „Nie mogliśmy nic zrobić, by Pan przestał się śmiać,…ale to co Pan wtedy mówił to było naprawdę niezwykłe!”
Reasumując zarówno piercerka/piercer, jak też osoba poddająca się modyfikacjom ciała w akcie indywidualizmu ,musi mieć silnie zaznaczonego Skorpiona, ponieważ znak ten wyraża nie tylko ekstrema egzystencji , ale też najbardziej autentyczną formę kontaktu z własną istotą. Planety w Skorpionie powinny u takiej osoby być w nieharmonijnych aspektach z planetami w Wodniku, ponieważ piercing i tatuaż to doświadczenie wolności, jak również Lwa, ponieważ mamy tutaj do czynienia z demonstracją. Powiedziałbym, że modyfikacje ciała to konfrontacja z egzystencjalną prawdą ,uzyskana poprzez uczynienie z siebie narzędzia egzystencjalnego eksperymentu, jak i zarazem odbiornika efektów tej operacji.



